Z cyklu „Moje hobby” spotkanie z Maciejem Jońcą – kolekcjonerem płyt winylowych

Jesteśmy po kolejnym spotkaniu z cyklu „Moje hobby”. Było niezwykle interesujące. Zgromadziło liczną grupę „Talentowiczów”. Tym razem naszym gościem był pan Maciej Jońca – miłośnik muzyki i kolekcjoner płyt winylowych. Po krótkim wprowadzeniu w historię winylu, zadaliśmy naszemu gościowi wiele pytań: o początek jego kolekcji, motywację do jej powiększania, o upodobania muzyczne oraz o techniczne aspekty dotyczące płytoteki, która liczy około 1000 egzemplarzy. Płyty winylowe – analogowe to nośniki muzyki szczególnie bliskie naszym sercom, bo przeżywaliśmy z nimi kawał życia, ponieważ ich złota era trwała od lat 50-tych do 80-tych, czyli czasu naszego dzieciństwa i młodości. Początek płyt gramofonowych sięga roku 1887, kiedy to Emil Berliner, twórca pierwszego gramofonu opatentował płaskie krążki, na których zapisywano dźwięk. Nasz gość opowiedział nam jaką drogę przeszły czarne krążki, sprzęt do ich odtwarzania, aby przeżywać dzisiaj swój renesans i cieszyć muzyczne gusty niepowtarzalnym dźwiękiem, który różni się od tego wydobywającego się z cyfrowych nośników muzyki.
Dowiedzieliśmy się od pana Macieja o tym, że pierwszych płyt nie można nazywać winylami, bo były z ebonitu, a potem z szelaku i dopiero w latach 40-tych XX wieku pojawiły się te z polichlorku winylu. Pan Maciej bardzo interesująco opowiedział nam o gatunkach muzycznych „zaklętych” w jego kolekcji, do powstania której zainspirowała go nieduża płytoteka mamy. Równie ciekawe były informacje o tym jak przechowuje płyty i jak o nie dba. Na przykład myjąc je specjalnymi preparatami. Mogłoby się wydawać, że płyty winylowe odeszły już do lamusa i nie mają szans na sprawianie przyjemności melomanom. Okazuje się jednak, że miłośników czarnych krążków jest wielu. Mają ze sobą kontakt, tworzą grupy i chętnie dzielą się swoją pasją. Z pewnością to dosyć drogie hobby ale czego nie zrobi się by spełnić swoje marzenia i sprawić sobie niekłamaną radość. Nasz gość też sprawił nam radość dzieląc się nie tylko ciekawą opowieścią, ale urządził też winylową potańcówkę.  „Talentowicze” „pokręcili” się na parkiecie w rytm płynących ze starych winyli ulubionych przebojów. Były też miłe rozmowy przy herbatce i ciasteczkach. Zdaniem „Talentowiczów” wieczór należał do udanych, co zawdzięczamy nie tylko naszemu gościowi ale też Kresce, która zadbała jak zawsze o tzw. „całokształt” o czym donosi Wam prowadząca spotkanie
Katarzyna Ptaszkiewicz