11 lutego 2026 r
Jak co roku o tej porze
Czy ktoś może, czy nie może
Jednak gdy nadejdzie pora
Zakładamy piękne szatki
I spieszymy do SIT Talent na ostatki
By się w tańcu powyginać
Młode lata powspominać
W karnawale każdy chce
tańczyć, śpiewać, bawić się!
Takimi słowami przywitała nas nowo powstała, debiutująca grupa rozrywkowa „Takie Trijo” w składzie: Ania Jakóbik czyli estradowa Andzia, kuma Walusiowa oraz Zosia Krakówka i Basia Suchorowska jako dwie kumoszki. No, dały dziewczyny czadu! Monologi o tematyce zapustów, powrotu Andzi z sanatorium do domu, pobytu w Brukseli, odwiedzin Walusia w szpitalu, oraz perypetii życiowych brata bliźniaka, rozgrzały nas wywołując salwy śmiechu.
I śmiech ten towarzyszył nam przez cały wieczór. Nastrój iście rozrywkowy – przyciemnione światła, świeczki na stolikach, coś słodkiego i my z buziami przesłonionymi maseczkami karnawałowymi. Wiele maseczek było „ przecudnej urody” zrobionych własnymi rękami przez zdolne „Talentowniczki”. Tak zachwyciła mnie maseczka Bogusi Wołczyńskiej, Ani Seremak, Halinki Szymańskiej…. Wiele pań, w tym ja, poszłyśmy na łatwiznę i zaopatrzyłyśmy się w hurcie. Zjawiskowo wyglądała Jola Malec w oryginalnej, weneckiej maseczce. Były też nagrody i tak w kategorii:
najbardziej tajemnicza maseczka – wygrała oczywiście Bogusia Wołczyńska,
najbardziej elegancka – Ania Seremak,
najbarwniejsza – Zosia Łabęcka,
najzabawniejsza – Ela Taciak Brzycka,
najseksowniejsza – Zosia Krakówka,
najbardziej zdobiona – Jola Malec,
najbardziej wenecka – Zosia Ryńska.
Wyróżnione panie dostały drobne upominki.
To były takie akcenty rozrywkowe bo przede wszystkim królował taniec. O oprawę muzyczną naszego wieczoru dbał jak zawsze p. Hubert. Barwnie i błyszcząco było na parkiecie. A tańce? Wszystko dopuszczalne: były więc skoki i podskoki, suwy i posuwy, wirowanie i przytulanie jeśli miałaś szczęście trafić na jednego z czterech mężczyzn. Pięknie się prezentował nasz Paweł Ciepiela jako dworzanin Królowej Madagaskaru – nawet brzuszek mu do tej postaci pasował.
Dowcipem i satyrą pochwalili się: Paweł Ciepiela, Zosia Kozioł, Ania Kos i ja biorąc udział w konkursie na oryginalny podpis zdjęć z dawno przebrzmiałego balu ostatkowego. Było dobitnie i dosadnie, a Ania i Paweł popisali się rymowankami.
Jako, że ostatki kroczą tuż, tuż przed Walentynkami była a jakże poczta walentynkowa z kwiecistymi życzeniami, których nie powstydziłaby się nasza młodzież. Jednym słowem – wieczór roześmiany i roztańczony. I tego nam potrzeba. Dziękujemy i wierzymy, że pod okiem naszej Kreseczki czeka nas jeszcze wiele imprez, które rozpalają krew w żyłach i sprawiają, że …nie liczymy godzin ni lat.. jak śpiewał Andrzej Rybiński.
Anna Jezierska
